Szukaj na tym blogu

czwartek, 1 stycznia 2015

W pułapce systemu


Jeden mecz to 40 minut boiskowej walki. To czas wysiłku, poświęceń, wypełniania założeń taktycznych, sięgania granic własnych możliwości.  Każdy mecz jest inny. Różnica polega między innymi na dynamice i dramaturgii widowiska, ale przede wszystkim jest uwarunkowana stawką.  Gdy ta jest nie do przecenienia, absolutnie wszystko się może zdarzyć.

21 grudnia juniorzy Górnika (rocznik 1997 i młodsi) grali o wielką stawkę. Do Wałbrzycha przyjechał Zastal Zielona Góra, a straszna ciasnota w czubie ligowej tabeli nakazywała biało-niebieskim ten mecz wygrać. I to nie byle jak, bo różnicą co najmniej jedenastu „oczek”. Tylko taka wygrana pozwalała przeskoczyć zielonogórzan w tabeli i wskoczyć na dające awans do etapu centralnego Mistrzostw Polski Juniorów 3. miejsce.

Zaczęło się idealnie. „Górnicy” odjechali rywalom w I kwarcie, grając koncertową koszykówkę. 30:9 po pierwszych dziesięciu minutach napawało bezkresnym optymizmem.

Druga kwarta to przebudzenie Zastalu. Rozkręcili się grający w starszym roczniku ex-kadrowicz młodzieżowej reprezentacji Polski Damian Pogoda oraz jeszcze młodszy od niego, pierwszopiątkowy skrzydłowy kadry Polski U-16 Kacper Mąkowski. Do przerwy prowadzimy już tylko różnicą jedenastu „oczek”. Zaczęło się bajkowo, ale do przerwy było już tylko dobrze.

W III kwarcie biało-niebiescy znowu grają dobry basket, podnosząc rzuconą przez zielonogórzan rękawicę. Choć gorszy dzień rzutowy miał Damian Durski, jeden z liderów Górnika, to do zdobywania punktów na dobre włącza się Maciej Krzymiński, który w pierwszej połowie miał kłopoty z faulami. Całością dyryguje świetny tego dnia rozgrywający Łukasz Kołaczyński. Po trzech częściach meczu prowadzimy szesnastoma punktami, co jest dobrym prognostykiem przed finałową odsłoną.

Wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą. Zastal starał się odgryzać, ale naszym udawało się lawirować wokół granicy wymarzonych jedenastu punktów przewagi. „Górnicy” byli jednak niczym facet balansujący na umieszczonej na szczycie wieżowca linie. Igraszki z niepewnym losem zakończyły się tragedią. Górniczego organizmu, będącego w ostatnich minutach meczu pod kroplówką, nie udało się niestety wyratować. Biało-Niebieskich pogrążają szczęśliwe akcje 2+1 oraz celne rzuty z dystansu niejakiego Adama Bednarczyka (16 pkt w Wałbrzychu, przed tym meczem w całym sezonie śr.  jedynie 6).

Gdy mecz (i cały sezon) można było jeszcze uratować, Kołaczyński oddał pod presją czasu dziwaczny rzut, po którym nie do końca było jasne, czy piłka dotknęła obręczy. Nasz zawodnik zebrał po sobie, ale sędziowie uznali, że kontaktu na linii piłka-obręcz nie było i odgwizdali błąd 24 sekund. Po wyroku arbitrów zdania obserwatorów były mocno podzielone. Nigdy już się nie dowiemy, czy sędziowie mieli słuszność. Kto wie, może ta akcja odwróciłaby losy meczu (sezonu)?

Chwilę po błędzie 24 sekund „Zastalowcy” ponownie trafili spod kosza, a Marcin Jeziorowski spenetrował pod kosz od złej strony, co skończyło się dla wałbrzyskiej drużyny niepowodzeniem. Biało-Niebiescy chwytali się brzytwy, ale ta ich na powierzchnię już nie wyciągnęła. Wygrana różnicą siedmiu punktów (83:76) okazała się dla Górnika bezwartościowa. Nie pomógł nawet heroizm Kołaczyńskiego, autora 19 punktów, 7 zbiórek i 9 asyst.

Do końca sezonu w regionalnej lidze juniorów jeszcze pięć kolejek, gdzie „Górników” czekają cztery starcia z dolną połówką tabeli oraz jedno z niepokonanym, mocarnym WKK Wrocław, które będzie zapewne walczyć o złoty medal mistrzostw Polski. By żyć nadzieją na awans do fazy centralnej nasi, obecnie na niedającym promocji czwartym miejscu, muszą wrocławian 1 marca ograć. Spotkanie odbędzie się o 14:30 w hali przy ul. Sokołowskiego w Wałbrzychu. Choć faworyta wskazać nietrudno, dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe.  

Czub tabeli ligi juniorów:

  1. WKK Wrocław 10m 20 pkt 10-0
  2. Śląsk Wrocław 11m 20 pkt 9-2
  3. Zastal Zielona Góra 11m 19 pkt 8-3
  4. Górnik Wałbrzych 11 19 pkt 8-3
 Mecze Górnika z czołówką:

Zastal- Górnik 90:80
Górnik – Zastal 83:76
Górnik – Śląsk 84:78
Śląsk – Górnik 73:65
 WKK – Górnik 82:58
Górnik – WKK ????? –  niedziela, 1 marca, 14:30, niedziela, Hala ul. Sokołowskiego

Do etapu centralnego (ćwierćfinały MP U-18) wejdą trzy najlepsze drużyny z każdej z ośmiu stref (nasi grają w strefie WROCŁAW dla województw dolnośląskiego i lubuskiego). Zwycięzcy stref awansują automatycznie do półfinałów, a zespoły z miejsc 2-3 będą walczyć w grupach ćwierćfinałowych (16 ekip). W półfinale spotka się szesnaście ekip (osiem z pierwszych miejsc w strefach + osiem z miejsc 1 i 2 w ćwierćfinałach), a w rundzie finałowej MP U-18 zagra standardowo osiem najlepszych zespołów.

Ktoś kompletnie niewtajemniczony w rozgrywki młodzieżowe nad Wisłą może uznać, że czwarte miejsce młodych „Górników” to wynik przeciętny. Nie do końca tak jest, bo biało-niebiescy nie są przeciętnym zespołem.

Nasi obecni juniorzy przed czterema laty sensacyjnie doszli do meczu o brązowy medal Mistrzostw Polski Młodzików, ostatecznie przegrywając z Pyrą Poznań i zajmując i tak świetne 4. miejsce w kraju. Dwa lata później, w Mistrzostwach Polski Kadetów, ten sam zespół dotarł do etapu półfinałowego, który zresztą odbył się w Wałbrzychu. Zespół Pawła Domoradzkiego miał jednak pecha w losowaniu, trafiając na silne zespołu Trefla Sopot i Basketu Team Opalenica.  „Górnicy” z wymienionymi ekipami przegrali, ale wstydzić się nie muszą, bo Trefl sięgnął ostatecznie po srebrny medal, a Opalenica zajęła w kraju trzecie miejsce (mistrzem została Polonia Warszawa). Naszych sklasyfikowano ostatecznie na miejscach 9-13 w Polsce.

W tym roku, po kolejnych zmianach w regulaminie rozgrywek młodzieżowych, do etapu centralnego promowane są tylko trzy najlepsze drużyny. Siła regionu nie gra roli. A szkoda, bo według rankingu stref PZKosz, ta nasza jest NAJSILNIEJSZA w kraju (ranking tutaj). Samo województwo dolnośląskie, w kontekście rywalizacji na poziomie młodzieżowym, ustępuje jedynie pomorskiemu. Jakby tego było mało, województwie lubuskie, drugie najmniejsze w Polsce pod względem liczby mieszkańców po woj. opolskim, rośnie w siłę.  Młodzi koszykarze z rocznika 1999 z tej części kraju to mistrzowie Polski w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży 2014, gdzie rywalizują ze sobą wszystkie województwa.

Juniorzy Górnika nie mają więc się czego wstydzić. Tym bardziej, że sukces był niewiarygodnie blisko, bo obok porażki w małych punktach z Zastalem nasi jak równy z równym walczyli z wrocławskim Śląskiem. Minimalna porażka w stolicy Dolnego Śląska, przy wygranej na własnym terenie, ujmy nie przynosi, bo Wrocław jest przecież dużo większym miastem, gdzie wybór potencjalnych koszykarzy jest nieporównywalnie bogatszy. A z WKK, najlepszym programem koszykówki młodzieżowej w Polsce, nie wygrał na razie nikt.


Okazuje się, że zespół Domoradzkiego, budowany jedynie na lokalnych zawodnikach, a nie na sprowadzanych z całej Polski (WKK, Zastal) czy regionu (Śląsk) talentach, znalazł się w pułapce systemu. Górnik wpadł do najgłębszej studni, jest częścią najsilniejszego koszykarsko regionu w Polsce, gdzie nawet silna i dobra praca u podstaw, przy braku odrobiny szczęścia, nie pozwala wydostać się ponad regionalną powierzchnię.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza