Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołaczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołaczyński. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 maja 2012

Przeczekiwanie. Oczekiwanie. SZYBOWANIE ?

Po pojedynkach z rok starszymi rywalami, kadeci Górnika Wałbrzych zakończyli swój etap przejściowy, w którym zajęli dobre piąte miejsce w regionie. Następny sezon w tej samej kategorii wiekowej podopieczni Wojciecha Krzykały rozpoczną już jako jeden z faworytów rozgrywek nie tylko regionalnych, ale i ogólnopolskich. Dwa lata temu - jeszcze jako młodzicy - biało-niebiescy grali o brązowy medal mistrzostw Polski. Czy sezon 2012/13 nasi również zakończą w strefie medalowej ?

KADECI - Sezon 2011-12

Rocznik: 1996 (jeden gracz), 1997 i 1998 (jeden gracz)
Trener: Wojciech Krzykała

9 zwycięstw - 9 porażek

Pierwsza runda: 5 zwycięstw - 5 porażek
O miejsca 1-8 w regionie: 4 zwycięstwa - 4 porażki (5. miejsce)
Ćwierćfinał: brak awansu

Liderzy: Maciej Krzymiński, Marcin Szymanowski, Łukasz Kołaczyński.

Zespół Wojciecha Krzykały zszokował biało-niebieskich kibiców, docierając do meczu o brąz w MP Młodzików 2011. W szalonym sezonie, w którym seniorzy Górnika przez wszystkie przypadki odmieniali słowo "bankructwo", młodzi koszykarze dali fanom wiele radości. Po raz kolejny okazało się, że Wałbrzych dysponuje sporą grupą młodych, zdolnych koszykarzy. 

Biało-Niebiescy do finałów przedzierali się przez ćwierćfinał w Przemyślu (gładkie zwycięstwa) oraz fantastyczne wałbrzyskie półfinały, gdzie Górnik był gorszy jedynie od mocnego Basketu Team Opalenica.

W rozgrywanych właśnie w Opalenicy finałach, Górnicy mecz o 3. miejsce przegrali z Pyrą Poznań, a drogę do złota zatorował - po kuriozalnym pojedynku i porażce 24:36  - lokalny rywal, WKK Wrocław.


Niedawno zakończony sezon był debiutem rocznika 1997 w grupie kadetów. Tak jak zakładano, rywalizacja ze starszymi i silniejszymi od siebie koszykarzami dała się biało-niebieskim we znaki. Naszym przyszło rywalizować z bardzo silnymi w roczniku 1996 WKK i Śląskiem. Wszystkie cztery spotkania Górnik wyraźnie przegrał. ale niech o sile wrocławskich drużyn świadczy fakt, że oba zespoły awansowały w tym roku do strefy medalowej MP U-16 (Śląsk zgarnął brąz, WKK było czwarte). Gdyby ekipa Wojciecha Krzykała występowała w innym regionie, o awans byłoby dużo łatwiej.

Nikt w klubie nie przywiązuje wielkiej wagi do sezonu 2011/12 . Rozgrywki te miały być (i były) jedynie przetarciem przed walką z rówieśnikami o najwyższe cele za rok. 

O sile drużyny kadetów wciąż decydują te same postacie co w zeszłym roku: Marcin Szymanowski, Łukasz Kołaczyński i Maciej Krzymiński. Duże znaczenie ma też rola, jaką pod koszem wykonuje rok młodszy Bartek Szmidt.

Flirtujący z kadrą wojewódzką Marcin Szymanowski (wybrany do najlepszej piątki finałów MP Młodzików 2011) notował w sezonie  śr. 14,3 pkt, ale warto dodać, że to nie on jest pierwszą opcją w ataku, a od rzutu bardziej stawia na grę zespołową. Nasz obrońca wciąż jest najlepiej rzucającym zza łuku, w całym sezonie trafiając 14 razy. Co prawda tej najważniejszej "trójki", dającej wygraną w ostatniej sekundzie meczu z Opalenicą podczas wałbrzyskich półfinałów, nie trafił, ale to właśnie on trzymał nasz zespół w grze w walce o brąz MP Młodzików, zdobywając 26 z 40 punktów zespołu (porażka 40:57).

Łukasz Kołaczyński to filigranowy rozgrywający, notujący w sezonie śr. 12,8 pkt. Łukasz poprawił swój przegląd pola, demonstrując sporo dobrych dograń do partnerów. Jego największym atutem jest długi krok w dwutakcie, którego nie potrafią zatrzymać rywale. Łukasz poprawił swój rzut zza linii 6,75 m (9 celnych prób w sezonie), a najlepszy mecz zagrał przeciwko Górnikowi Nowe Miasto (wygrana 72:65), gdzie z 17 punktami poprowadził biało-niebieskich do zwycięstwa. To, czego na dzień dzisiejszy Kołaczyńskiemu brakuje to warunków fizycznych. Niski wzrost i bardzo wątła budowa ograniczają go na boisku. Kołaczyński to stały członek kadry wojewódzkiej.

Receptą na sukces naszych kadetów jest zespołowość - zarówno na parkiecie jak i poza nim. Nasi 15-latkowie grają dojrzale jak na swój wiek - dzielą się piłką, starają się nie "podpalać" rzutów. Gdy akurat nie wychodzą na parkiet, licznie zgromadzeni zasiadają na trybunach w zwartym rzędzie, obserwując w akcji czy to juniorów, czy seniorów Górnika. Zespół Krzykały imponuje zespołowością, ale posiada także wolny elektron.

Chodzi o najlepszego strzelca Górnika i członka kadry wojewódzkiej, Macieja Krzymińskiego (śr. 17,7 pkt). Maciek jest typowym łowcą punktów, który najpierw szuka możliwości rzutu, a potem dopiero podania do kolegi. Stąd też oddaje wiele prób w kierunku kosza, które też często mijają się z celem. Krzymiński zawiódł w meczu o brąz w MP Młodzików (4 pkt, 2/20 z gry), ale bez jego 17 punktów (7/15 z gry) w wygranym 58:52 dreszczowcu z Jagiellonką Warszawa nie byłoby w ogóle mowy o znalezieniu się w strefie medalowej opalenickich finałów sprzed roku.

Kadeci zakończyli sezon przejściowy. Nadszedł kres przeczekiwaniom oraz oczekiwaniom na to, co może zdarzyć się w następnych rozgrywkach. W swoim ostatnim sezonie w kategorii kadetów biało-niebiescy będą chcieli ponownie wzbić się na wyższy poziom i poszybować do strefy medalowej. Nie będzie łatwo, ale szanse są. Byłem w Opalenicy na finałach Mistrzostw Polski Młodzików z ekipą Krzykały w akcji. Bardzo chętnie wybiorę się na kolejne w głównej roli z biało-niebieskim rocznikiem 97.




sobota, 25 lutego 2012

Cykl "Pod Lupą": Łukasz Kołaczyński

KADECI 1-8: Górnik Wałbrzych - WKK Wrocław 61:84

Nasi kadeci nie dali rady silnemu WKK Wrocław. Po dobrej pierwszej połowie biało-niebieskich złudzeń pozbawiła szalona obrona wrocławian, która nie pozwoliła naszym rozwinąć skrzydeł. Pressing, pressing i jeszcze raz pressing WKK w obronie to wirus, który wywołał epidemię w wałbrzyskim zespole.

Dziś premiera nowego cyklu: "Pod Lupą". Pomimo sporego zainteresowania naszymi wywiadami z cyklu "Poznaj Górnika" doszedłem do wniosku, że trzeba stworzyć coś nowego, świeżego. "Pod Lupą" to wnikliwe podsumowanie statystyczne pojedynczego gracza. Nowy cykl testujemy na kadetach, a mianowicie na naszym perspektywicznym rozgrywającym:


ŁUKASZ KOŁACZYŃSKI

Rywal: WKK Wrocław
Minuty: 31 (1 kwarta: 10, 2 kw: 8, 3 kw: 6, 4 kw: 7)
Punkty: 10
Zbiórki: 1
Asysty: 2
Straty: 6
Faule: 5
Wymuszone faule: 2
Za 2: 5/7
za 3: -
za 1: -

Shot Chart
(kółeczka - rzuty celne, krzyżyki - pudła)


Mecz z przerośniętą ekipą WKK był wymagającym testem dla wątłego pod względem budowy Kołaczyńskiego. Nasz rozgrywający raz popełnił błąd kroków, dwa razy się pośliznął. W trzeciej kwarcie Łukasz stracił piłkę na wysokości środkowej linii boiska po podaniu w poprzek, chwilę później zbyt czytelnie dogrywał do Szmidta. Sześć strat można Kołaczyńskiemu wybaczyć, bo rywal postawił bardzo twarde warunki, a sam obrońca naszego biało-niebieskiego liliputa był wyższy i lepiej zbudowany. Warto pamiętać o tym, że wrocławianie wystawili w przeważającej większości zespół starszy od naszego. Różnicę w doświadczeniu było widać jak na dłoni. 

Kołaczyński zakończył spotkanie poniżej swojej średniej punktowej (śr. 14), bo WKK wiedziało jak ograniczyć jego największy atut - wejście pod kosz dwutaktem przy wsparciu "siedmiomilowego" kroku. Łukasz musiał opuścić boisko przed czasem, bo w obronie często ratował się faulem, przegrywałjąc rywalizację pod względem fizycznym.

Na WIELKI plus selekcja rzutowa, która jak na 15-latka musi imponować. Kołaczyński trafił swoje pierwsze cztery rzuty, w tym praaawie za trzy (minimalnie przekraczana linia). Jedyne pudło w pierwszej połowie wynikało z presji upływu czasu na oddanie rzutu. W drugiej połowie tylko jeden niecelny "pół-floater". Po zmianie stron zdecydowanie zabrakło punktów (a przede wszystkim prób ich zdobycia) dobrze dysponowanego rzutowo Kołaczyńskiego

poniedziałek, 6 lutego 2012

Siła spokoju kadetów

KADECI o miejsca 1-8: WKK II Wrocław - Górnik Wałbrzych 42:55

Sobota czwartego lutego była bardzo słoneczna. Słońce świeciło także nad głowami naszych kadetów, którzy poradzili sobie z rówieśnikami z Wrocławia.

Łukasz Kołaczyński

WKK II Wrocław to zeszłoroczny mistrz Polski młodzików (biało-niebiescy to czwarta ekipa w kraju 2011). Trzeba jednak dodać, że to, co najlepsze w tym zespole w ten sobotni poranek nie pojawiło się na parkiecie Akademii Medycznej przy ul. Wojciecha z Brudzewa. Najlepsi gracze zeszłorocznego czempiona zostali przeniesieni do starszych roczników. Zabrakło choćby Michała Kapy, który w zeszłym sezonie rzucił Górnikowi w Wałbrzychu 38 punktów w tym "trójkę" w ostatniej sekundzie dającą dogrywkę (ostatecznie przegraliśmy nieznacznie tamten mecz).

Biało-Niebiescy już na początku objęli prowadzenie i - pomimo małych kryzysów - dowieźli je do końca pierwszej połowy. Po przerwie nasi stopniowo powiększali przewagę, która w trzeciej kwarcie grubo przekroczyła 20 punktów. Dopiero rozluźnienie w naszych szeregach pozwoliło gospodarzom na zniwelowanie strat do 13 punktów. 

Od wygranego w grudniu prestiżowego spotkania derbowego z Górnikiem Nowe Miasto najwięcej w kontekście kadetów mówi się o Łukaszu Kołaczyńskim. Filigranowy rozgrywający Górnika poprowadził wtedy biało-niebieskich do zwycięstwa i od tego czasu stał się nieco bardziej wyróżniającym z wyróżniających graczy Górnika. Swoje atuty Kołaczyński potwierdził w meczu z WKK II. 

Co jest największą siłą naszego rozgrywającego, którego ramię jest grubości moich dwóch palców u dłoni ?

Kołaczyński imponuje przede wszystkim swoim siedmiomilowym krokiem przy dwutakcie, który zapewnia mu wyprzedzenie swojego obrońcy. Metoda ta w sobotę była praktycznie niezawodna. Gdy wrocławianie zagęścili środek boiska, Kołaczyński odgrywał piłkę. Łukasz - co ważne jak na rozgrywającego - nie jest skupiony wyłącznie na zdobywaniu punktów, bo potrafi także w tempo piłkę dograć. Niestety, kilka jego naprawdę dobrych podań na punkty spod samej obręczy nie potrafili zamienić koledzy. Ku mojemu zaskoczeniu Kołaczyński trafił również za trzy, co jest nowym elementem w jego grze. Obok dobrej dystrybucji podań najmniejszy na boisku wałbrzyszanin pokrzykiwał na środkowego Bartka Szmidta, który pudłował osobiste. Jego "Przyłóż Bartek !" rozniosło się po hali, w której obok piszczących studentek (Akademii Medycznej ?) zasiadło raptem z dziesięć osób.

Obok Kołaczyńskiego dobry mecz zaliczył Miłosz Balcerzak - postać nowa nie tylko w zespole Wojciecha Krzykały, ale i w całym Górniku. Leworęczny obrońca popisał się kilkoma nietuzinkowymi zagraniami, trafiając po wejściach pod kosz mimo asyst rywali. Wyróżnić należy także Marcina Szymanowskiego i jego firmową akcję, czyli minięcie obrońcy na wysokości linii rzutów za trzy i rzut o tablicę z trzeciego metra na wprost kosza. Jeszcze nie widziałem, by Marcin też rzut spudłował, a wykonuje go dość często. W  samą sobotę dwa razy.

Poniżej oczekiwań zaprezentował się za to lider punktowy Górnika Maciej Krzymiński, który zaliczył czarny dzień strzelecki. Może i dobrze, że nikt nie prowadzi na tym poziomie rozgrywek wnikliwych statystyk. Nie skłamię pisząc, że Maciek trafił jedynie 2 z około 20 rzutów z gry. Krzymiński na potęgę pudłował z półdystansu, rzucał za dużo i w zbyt wczesnej fazie akcji, a jedyne dobre zagranie zaliczył po trzeźwym przechwycie (przecięcie podania w poprzek boiska) i zdobyciu punktów sam na sam z koszem.

W grze zespołu kadetów widać pomysł. Nasi długo rozgrywają piłkę, grają podaniem, unikają niepotrzebnego kozłowania - grają po prostu zespołowo, logicznie, trzeźwo. Wielki w tym udział Wojciecha Krzykały. Nasi 15-latkowie prezentują w zasadzie prostą koszykówkę. Ale czy nie taką powinni grać na tym etapie rozwoju ?  Rok młodsi górnicy mogliby się od tego zespołu wiele nauczyć, bo różnica w grze  obu ekip jest kolosalna (i nie chodzi tu o różnicę wieku).